Tytuł: "Pamiętaj, że cię kocham"
Paring: Taoris - Tao i Kris (EXO)
Autor: Galaxyfanfan
Uwagi: Jeśli są błędy ortograficzne zgłoś w komentarzu.
Od
małego go znałem. Jest dla mnie jak brat. Kocham go. Ale wszystko
się zmieniło. Oddaliliśmy się od siebie. Przez to,że podobno
Kris okradł menadżera. Musiał zawiesić mu kontrakt. Nie mogłem
w to uwierzyć. Kris i kradzież. Bardzo się wkurzył, od tamtego
czasu, w ogóle się nie widujemy. Tak wiem, że ma zakaz
zbliżania się, ale brakuje mi go. Czy to prawda, że Kris
zaatakował i okradł menadżera? Fakt było ciemno, ale czy to
prawda?!
- Co taki smutny jesteś? - Zapytał Sehun.
- Nie ważne – odpowiedziałem z lekkim uśmiechem.
- Jakbyś coś potrzebował to mów! - Zaproponował i odszedł.
- Za trzy minuty wchodzicie i kręcimy – Krzyknął reżyser od teledysku
* * * * * *
* * *
Przez
cały czas nie mogłem się skupić. Cały ten czas mam w głowie
milion
pytań do niego.
- Co jest z tobą Tao! - Krzykną rozzłoszczony reżyser
- P...przepraszam.
Po
pracy poszedłem przez stację kolejową. Było jakoś po osiemnastej
i trochę
ciemno
się robiło. Nie zauważyłem kiedy mnie zaczepił.
- Ej, Tao ! - zawołał Wu Yi Fan
- Masz zakaz zbliżania się! - Krzyknąłem powoli odsuwając się.
- Nie rozumiesz, to nie ja byłem ktoś mnie wrobił!
- Ja...ci wierzę – zacząłem przyśpieszać
- Nie poczekaj!! - Krzykną za mną.
No
było za późno. Uciekłem stamtąd. Krzyczał ale ja dalej
biegłem.
Przed
domem zauważyłem coś dziwnego, stałem przed drzwiami i
nasłuchiwałem.
- Kim jesteś!? - zapytałem.
Coś
szeleściło u mnie w domu.
Niechętnie
otworzyłem drzwi. Rzuciłem torbę na kanapę
aż
nagle ktoś trzasną drzwiami, zgasił światło. Czułem kroki,
ciepły oddech zbliżający się do mnie. Tym razem to nie był Wu Yi
Fan. Było ich dwóch.
Jeden
złapał mnie i ręką przycisną gardło i trzymał coś zimnego. To
był nóż.
Krzyczałem
i szarpałem się. Ale nic z tego. Wszelkie próby wyrywania
się nie działały. Byli silniejsi i więksi. Było bardzo ciemno.
Jeden z nich miał zimne ręce a drugi wręcz przeciwnie. Demolowali
mi mieszkanie. Niszczyli wszystko. Rozbijali ,rozwalali, rzucali.
Właśnie teraz przydał by się Kris. Usłyszałem trzask. Ktoś
rozwalił drzwi. To był Kris. Oni uciekli. Ja się schowałem pod
schody. Trząsłem się
i
skuliłem. Podszedł mimo zakazu.
- Nie podchodź.
- Tłumaczyłem ci, że wrobiono mnie – Tłumaczył.
- Dzięki za pomoc a teraz idź sobie.
* * * * * * * * *
Obudziłem
się w dziwnym miejscu. Leżałem w ogromnej hali, z zaklejonymi
ustami
i związanymi nogami i rękoma. To było straszne. Miałem uczucie
jak by
ktoś
za chwilę miał mnie obedrzeć ze skóry. Zobaczyłem ludzką
postać w drzwiach które były jakieś 50 metrów ode
mnie. Leżałem i myślałem jak tu się uwolnić , ale zanim
zacząłem porządnie myśleć to taki gościu w masce podszedł i
oderwał mi taśmę z ust i powiedział:
- Nie ruszaj się i nie krzycz bo on zginie - Zagroził.
Zrobiłem
wielkie oczy jak go zobaczyłem. Był cały pobity i zakrwawiony. Po
chwili
podeszli
i zaczęli go bić znowu. Płakałem, nie mogłem na to patrzeć.
Darłem się.
Zapomniałem,
że mi nie wolno. Jeden z nich dźgną Krisa w lewą pierś. Wyrwałem
się i pobiegłem do niego.
- Tao...pamiętaj zawsze cię kochałem.
- Nie... błagam nie umieraj.
Trzymałem
jego dłoń i tuliłem. Z ust wylewała się lekko krew. W dłoni
trzymał ode mnie wisiorek z napisem „ Taoris ”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz